Kiedy robisz to dobrze? – Gdy pracujesz!

Obserwując ten nasz świat na pewno widzisz, że inni osiągają zdecydowanie więcej od Ciebie – zarabiają więcej, pną się po szczeblach kariery, mają poukładane życie. Farciarze, myślisz, tak im się życie łatwo układa, mają łatwiej. A może to Tobie do tej pory wiele rzeczy się udawało i przestało coś trybić? Lub wiesz, że to nie tu leży problem – w tym , że innym cos wie udaje i nie wkładaja w to wysiłku –  ale nie wiesz gdzie postawić kolejny krok.

 

Zastanawiałeś się nad tym co za tym stoi? Według mnie zawsze jest to brak determinacji i chęć pójścia na łatwiznę. Bolesne – ale u mnie się to sprawdza. Uwierzcie mi moi drodzy, że naprawdę rzadko, NAPRAWDĘ rzadko zdarza się, że ktoś wygrywa w lotto i zostaje milionerem albo odziedziczył miliardy po bogatej cioci z ameryki i nic nie musi robic do końca życia. Uwierzcie, że nic nie gwarantuje NIKOMU sukcesu tylko praca.

Determinacja i praca nad sobą to klucz do sukcesu, który każdy z Was jak to czyta może osiągnąć.

Gdy dojrzejecie – a raczej już dojrzeliście bo tu jesteście – do tego, żeby na swojej drodze wyznaczać cele a nie tylko marzenia zauważycie, że nie wystarczy o nich myśleć i tylko je sobie wizualizować. Trzeba działać i przestać szukać wymówek i sposobów do odkładania tych działań na później.

Ja sama przez długi okres czasu uważałam, że więcej się nie da pracować, przecież trzeba odpoczywać, ogarnąć dom, dziecko musi chodzić czyste a w szafie musi być porządek – dupa, nie musi. Naprawdę nic się nie stanie gdy odrobinę przewartościujemy swoje życie, nauczymy rodzinę nowych nawyków i sami zamiast szukać tematów zastępczych zajmiemy się konkretami.

I tak na przykładach, żeby nie było, że to tylko takie czcze gadanie:

Telewizję ograniczyłam do minimum, media społecznościowe wykorzystuję wyłącznie do kontaktu z Wami, w pracy, którą wykonuję 8h dziennie staram się być produktywna w 100% żeby nie zajmować się nią po godzinach, w domu obiady robię na kilka dni a sprzątanie gdy już trzeba. Dzięki temu mam czas dla dziecka, które mnie potrzebuje i na Was – Was czyli moja drugą pracę, która mam nadzieję stanie się pierwszą i jedyną. I oczywiście, że jest ciężko, czasami jestem już bardzo zmęczona i najchętniej bym sobie odpuściła. Tylko, że ja nauczyłam się sama motywować. I w 90% przypadków spadku formy mi się to udaje.

Tego samego oczekuję od Ciebie, oczekuję bo chcesz coś zmienić w swoim życiu.

I nie musi to być druga praca, wystarczy, że chodzi Ci po głowie zorganizowanie swojego dotychczasowego życia, żeby to co robisz było bardziej produktywne. TAK! Działajmy, żeby to zrobić jeszcze lepiej – ale błagam, rób to a nie odwlekaj. Nie ma nic gorszego jak odwlekanie a nie działanie. Uwierz mi, że gdy tylko zaczniesz działać, i pokonywać te większe i mniejsze trudności po drodze to będzie w tym jakaś przyjemna systematyczność.

Odwlekanie zadań powoduje, że zaczynają się piętrzyć, aż w pewnym momencie staje się to ogromnym obciążeniem a Ty się wycofujesz bo brakuje Ci już energii. Następnie dochodzisz do wniosku, że odniosłeś kolejną porażkę. I nie jest nam to potrzebne, więc działajmy i żyjmy tak jak chcemy.

 

Dla ułatwienia zrób parę, ćwiczeń. Skrupulatnie przez cały tydzień przeanalizuj swój system pracy, żeby przekonac się ile czasu marnujesz. Możesz to robic na kartce papieru, w kalendarzu, czy też rescutime . Niezależnie od tego jak to zrobisz, a rzetelnie wywiążesz się z tego zadania, zauważysz ile czasu poświęcasz na TOTALNE głupoty. Gdy zliczysz ile czasu oglądasz telewizje, która zupełnie nic nie wnosi w Twoje życie, lub portalach społecznościowych, lub na stronach sklepów internetowych, czytając, w kółgo marnego poziomu artykuły na portalach “informacyjnych” to się okaże, że znalazłby się czas na dużo więcej niż sobie założyłeś. Jasne, że zaraz ktoś może napisać, że telewizję ogląda ze względu na swoja pracę a z social media czerpie kase – doskonale wiecie o co chodzi – nie szukajcie wymówek.

Gdy już to ogarniecie, wykluczajcie swoje złe nawyki na raz. Dlaczego? Bo gdy będziecie je wykluczać pojedynczo to ten czas będziecie przelewać na zupełnie inne medium rozpraszające.

Proszę wróćcie po wszystkim do mnie ze swoimi refleksjami – ja po takim detoksie miałam tyle czasu, że nie wiedziałam co z nim robić. Byłam tak zdezorientowana, że udało mi sie go tyle wygospodarować, że kilka dni starałam się sklecić plan dnia na nowo zanim wpadłam co produktywnego powklejać w te wielkie dziury wolnego czasu.